Może jestem nawiedzona

Owładnięta i natchniona
Może jestem sama z siebie
Samotna w swojej potrzebie

Dusza ludzka i zwierzęca
Tak na co dzień jak od święta
Nawiedzona i wyklęta
Natchniona i owładnięta

Może jesteś urzeczona
Samotnością nawiedzona
Może jesteś zbyt przejęta
Tak na co dzień jak od święta

Od poczęcia do narodzin
W świetle szarych mrocznych godzin
Może jesteś przepełniona
Nawiedzona i natchniona

Ja wiem jak to jest kiedy spać ci się chce
I znikąd nijak nie nadchodzi sen
I wiem co to znaczy gdy urywa się film
W którym główną rolę gram ja jako ty

Może jesteś sama z siebie
Samotna w swej potrzebie
Może jesteś w swym natchnieniu
Sama naprzeciw stworzeniu

Duszo moja duszo nasza
Nikt nas tutaj nie zaprasza
I obecność ta niczyja
Tak łatwo nam przemija

Ja wiem jak to jest kiedy spać ci się chce
I znikąd nijak nie nadchodzi sen
I wiem co to znaczy gdy urywa się film
W którym główną rolę gram ja jako ty


Z tej mąki nie będzie chleba,

Z tych prac nie będzie korzyści,
Z tych świątyń nie widać nieba,
Z tych snów już się nic nie ziści.

Z tych ziaren nie będzie mąki,
Nie będzie ciała z tych słów,
Z tych modlitw nie będzie świątyń,
Z tych czasów nie będzie snów.

Nie będzie wina z tej wody,
Z tych pieśni nie będzie dróg wzwyż,
Z tych dusz nie będzie narodu,
Każdy sam poniesie swój krzyż.

Nie będzie kielicha na krew,
Nie będzie wody do rąk,
Nie będzie ech na ten zew,
Z tej męki nie będzie ksiąg.

To antylitania chwili
Przejściowej, lecz nie - bezkarnej:
Byli już tacy, co śnili
Chleb, Księgę i Krzyż - na marne.