Nie jestem tym, kim chcesz bym był

I za kogo mnie uważasz
Nie jestem nim, co snuje mgły
Co obiecuje, ustanawia.

Gdzieś po drodze, z dziś do jutra
Zgubiliśmy miękkość dłoni.
Otworzyły nam się usta
W geście krzyku, krzyk znajomy

ciało kocha ciało - duszę kocha duch
dużo kocha mało - bezruch kocha ruch
kara kocha winę - światło kocha blask
powód swą przyczynę, skutek owej brak

Gdzieś po drodze, z gestu w dotyk
Z dnia bliskości, w bliskość nocy
Noc za długa, dnia za krótko
Przekaz ten nabierze mocy

spokój kocha smutek - żal że sobie wierny
uczucie naukę - radość to, co dzieli
cel kocha kierunek, droga - dawny szlak
Wieczność kocha Chwilę - Ja kocha się w Ja

ciepło kocha dotyk - tchnienie kocha wiatr
wiara kocha w nocy - ból kocha gdy trwa
sen kocha marzenie - bliskość kocha strach
serce kocha chcenie, ja kocha się w Ja

Nie jestem tym co marzy śni
Co czuje, wyobraża.
Nie jestem tym, gdy gwiezdny pył
Zanadto się rozprasza.


Jesteśmy z jednego miasta

Miasta bandyckiej miłości
W tym miejscu pulsuje rasta
I chuligani są najgorsi

Jesteśmy ze świętego miasta - święty szczyt
Medalikarze mówią basta - święty szczyt
Jesteśmy z jednego ciasta - święty szczyt

Poczujesz klimat tego miejsca
Dawno nie byłem na Rakowie
Aleje mają w sobie melanż
Poczujesz zapach wielu kobiet

Jesteśmy ze świętego miasta - święty szczyt
Medalikarze mówią basta - święty szczyt
Jesteśmy z jednego ciasta - święty szczyt

Ja bardzo lubię tutaj wracać
Pełno tu grzechów mej młodości
Pełno wyznawców głupich zasad
Pełno strażników moralności

Jesteśmy ze świętego miasta - święty szczyt
Medalikarze mówią basta - święty szczyt
Jesteśmy z jednego ciasta - święty szczyt

Jesteśmy ze świętego miasta - święty szczyt
Medalikarze mówią basta - święty szczyt
Jesteśmy z jednego ciasta - święty szczyt