Po ulic mokrym ciemnym tle,

Pod prószącymi latarniami,
Ja wlokę cień, cień wlecze mnie,
Kałuże lśnią nam pod nogami...

Dawno nie było nam tak źle-
Zostaliśmy zupełnie sami.
Ja wlokę cień, cień wlecze mnie,
Kałuże lśnią nam pod nogami...

Ja się zawiodłem, cień zawiódł się -
Tak jest już z tymi dziewczynami!
I wlokę go, on wlecze mnie,
Kałuże lśnią nam pod nogami...

Ja mówię: z jej kaprysów drwię,
Nie będzie kierowała nami!
I wlokę go, on wlecze mnie,
Kałuże lśnią nam pod nogami...

Był czas gdy cień mój cieszył się -
Jak ona mnie - jej cień go mamił...
I wlokę go, on wlecze mnie,
Kałuże lśnią nam pod nogami...

A teraz mówi: z żalu kpię!
Lecz dobrze wiem że mówiąc - kłamie,
Więc wlokę cień, cień wlecze mnie,
Kałuże lśnią nam pod nogami...

Tak pocieszamy wzajem się
Idąc długimi ulicami...
Ja wlokę cień, cień wlecze mnie,
Kałuże lśnią nam pod nogami.


Kto wyznaczył deszczowi prawo?

Kto piorunom wytyczył drogę?
Kto określił potęgę wiatru?
Kto wyznaczył granice wodzie?
Chwałą bożą jest rzecz taić
Chwałą ludzi jest rzecz badać
Chwałą bożą jest rzecz taić
Chwałą ludzi jest rzecz badać

Nie poznałeś całej prawdy
I pewnie nigdy jej nie poznasz
Nie poznałeś całej prawdy
I pewnie nigdy jej nie poznasz

Kto oddzielił światło od mroku?
Kto rozciąga dach nad pustką?
Kto zakrywa oblicze księżyca?
Kto rozpalił pierwszy ogień?
Chwałą bożą jest rzecz taić
Chwałą ludzi jest rzecz badać
Chwałą bożą jest rzecz taić
Chwałą ludzi jest rzecz badać

Nie poznałeś całej prawdy
I pewnie nigdy jej nie poznasz
Nie poznałeś całej prawdy
I pewnie nigdy jej nie poznasz