Z głowy wyrasta kołtun.

Myśli wrastają w ciało.
Serce - furtka - myk
Uwolnione wyrasta
Niezależne od przestrzeni.
Czas nie stoi, a ty ?
W przyrodzie ciągły ruch,
Znaki, odwieczny duch.
Miłość tworzy, głupota niszczy.
Miłość tworzy, głupota niszczy.
Miłość tworzy, głupota niszczy.
Miłość tworzy, głupota niszczy.
Nowy duch, nowa fala, nowy team,
A oni ciągle ten sam kit.
Transformacja uczuć, afirmacja życia,
Wiara w puls. Ja mówię: miłość dla wszystkich.

Ref:
Żywy anioł, diabeł trup.
Żywy anioł, diabeł trup.
Żywy anioł, diabeł trup.
Żywy anioł, diabeł trup.


Staszkowi Załuskiemu


- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,
Formuły tej nauczył mnie przyjaciel.
Myślałem o spowiedzi w formie listu,
Lecz słowa napisane - brzmią inaczej.
Nie zmusza mnie do tego próżność, trwoga,
Ciekawość, nawyk, nastrój tej świątyni.
Nie wierząc w Boga - obraziłem Boga
Grzechami następującymi:

Za prawo me uznałem to, że żyję.
Za własną potem wziąłem to zasługę
I - co nie moje - miałem za niczyje,
Więc brałem, nigdy się nie licząc z długiem.
Uznałem, że mam prawo sądzić ludzi
Dlatego tylko, że mam tę możliwość.
Poznawszy sposób - jak sumienia budzić
Zbierałem obudzonych sumień żniwo.

Bogactwo zła, którego byłem świadom
Było mi w życiu - tylko za ostrogę.
Cierpieniem cudzym żyłem i zagładą.
Gdy cierpieć, ani ginąć sam - nie mogłem.
Stworzyłem świat - na podobieństwo Świata
Uznawszy, że na wszystko mam odpowiedź,
Lecz nie wyjąłem misy z rąk Piłata
I nie uniknął swojej męki - Człowiek.

Wierzyłem szczerze w wieczne prawo baśni,
Co każe sobie istnieć - dla morału,
Że życie ludzkie samo się wyjaśni
I wola ma jedynie służyć ciału.
Więc nazywałem szczęściem nieodmiennie
To, co zadowoleniem było - z siebie.
I nawet teraz bardzo mi przyjemnie,
Że tak we własnych wątpliwościach grzebię.

Bo widzę, że ta spowiedź - to piosenka -
Dla siebie ją samego wykonuję...
To też grzech - więcej grzechów nie pamiętam,
Ale tego jednego - nie żałuję!